• Wpisów: 31
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 4 godziny temu
  • Licznik odwiedzin: 1 602 / 120 dni
 
rebeliaevi
 
Może zacznijmy od początku. Kowen to nic innego jak grupa czarownic. Ma maksymalnie 13 członków, ale nie miej niż 3. Na czele kowenu stoi najczęściej Arcykapłanka i Arcykapłan, sama Arcykapłanka, a czasami zdarza się, że kowenem przewodzi Kapłanka. Generalnie rzecz ujmując, to po prostu magiczna rodzina. Koweny częsko różnią się od siebie, choćby ze względu na nurt. Istnieje kilka tradycji Wicca: Wicca gardneryjska (od Geralda Gardnera, który spotykając kowen wyznawczyń praktycznie wymierającej religii, postanowił ją opisać), Wicca aleksandryjska- te dwa nury nazywane są Wicca Tradycyjne. Oprócz tego są jeszcze pomniejsze tradycje m.in. Wicca dianiczna, Wicca corelliańska, Wicca minojska, oraz Wicca eklektyczna (słyszałam jeszcze, że istnieje coś takiego jak Wicca chrześcijańska, jednak nie zam nikogo, kto wyznawałby ten nurt). Nie będę opisywała tych poszczególnych tradycji, ani oceniała ich, bo tu nie o to chodzi. To po prostu taki krótki wstęp do tego, co poruszę za chwilę.
Mianowicie, jeżeli zaczynamy rozmyślać nad tym, czy chcemy dołączyć do kowenu, najpierw musimy zastanowić się nad „za” i „przeciw”, a jeżeli już wiemy, że to jest nasz cel, warto pomyśleć, do jakiego nurtu nam najbliżej. Czy warto wstąpić do kowenu? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, jednakże trochę opowiem Wam o plusach i minusach. Zdecydowanym plusem kowenu jest możliwość szybkiej nauki od doświadczonych czarownic. Jest to na pewno skuteczna nauka, ponieważ nie robimy niczego „po omacku”. Kowen daje równeż ochronę podczas poważniejszych rytuałów, czy nawet podczas egzorcyzmów. Działamy szybciej, skuteczniej i przede wszystkim bezpieczniej. Dzieje się tak, gdyż więcej osób „stoi po naszej stronie”, wspierając swoją magią. Będąc członkiem kowenu, mamy również poczucie przynależności i możliwość integracji z braćmi i siostrami nam podobnym, co za tym idzie, nie musimy bać się bycia sobą. Tam nikt nikogo nie wyśmieje i  nie zlinczuje. Niestety wiadomo, jak wszystko inne, koweny mają również swoje minusy. Jednym (i w sumie chyba jedynym) jest brak wolnej ręki, to znaczy, że trzeba się podporządkować prawom danego kowenu (co wielu osobom przeszkadza). Prawa są różne, w zależności od nurtu (np. uczestnictwo w rytuałach nago w Wicca gardneryjskiej). Niemniej jednak możecie spróbować. Nawet jeżeli wam się nie spodoba, w każdej chwili możecie opuścić kowen, tak jak zrobiłam to ja. Byłam członkinią kowenu o nurcie aleksandryjskim. Jestem czarownicą inicjowaną, jednak po części, również samoukiem. Odeszłam, ponieważ kowen był oddalony praktycznie o 400 km, przez co dojazd stawał się męczący. To był główny powód, dla którego zdecydowałam się na samotną praktykę (choć od ponad dwóch lat praktykuję magię wraz z mężem, ówczesnym narzeczonym) i zaczęłam, poprzez pewne względy, nazywać się Wiccanką eklektyczną. Samotna praktyka również ma plusy i minusy. Plusem jest dowolność. Brak narzuconych z góry zasad. Sami decydujemy jak wyglądają nasze ceremonie, jak wyglądamy przy tym i czego używamy. Mojemu mężowi i mi to odpowiada. Obaj jesteśmy „wolnymi duszami”, samotnikami i niezbyt lubimy przebywać w grupie. Tak czy siak „samotnicy” muszą liczyć tylko na siebie, i w razie „w” tylko od nich samych zależy jak sobie poradzą (oczywiście są to już skrajne przypadki, aby ich uniknąć wystarczy po prostu mierzyć siły na zamiary).
Podsumowując, każdy z nas musi wiedzieć, co jest dla niego najlepsze. W Polsce kowenów jest niewiele i ciężko się do nich dostać. Zdecydowanie więcej jest osób „samotników”, którzy ewentualnie praktykują od czasu do czasu ze znajomymi, czy z rodziną.

Nie możesz dodać komentarza.