• Wpisów:36
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 227 / 143 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Powiem tak, każda osoba, która zaczyna podążać ścieżką ezoteryki musi być przygotowana na to, że coś takiego może ją zaatakować. Czasami tak się dzieje poprzez zawiść innych osób "po fachu", lub po prostu poprzez nie stosowanie się do zasad magicznego BHP (o którym pisałam już). Przede wszystkim największy wpływ na tego typu rzeczy ma intencja tarocisty, czy maga. Jeżeli taka osoba swoim działaniem będzie chciała komuś zaszkodzić, to automatycznie poprzez obniżone wibracje, będzie narażona na ataki. Jeżeli jednak już coś się do nas przyczepiło, bo np. zrobiliśmy coś źle, lub ktoś coś na nas wysłał, to po prostu nie panikujmy, że od razu nas coś "opętało". Wszystkie byty niskowibracyjne ciągną do osób z wibracją na ich częstotliwości, bądź niższą. Panika, strach itd. są pokarmem dla takich istot i też obniżają automatycznie wibracje. Najlepiej jest się wyciszyć i pomyśleć o czymś przyjemnym, lub po prostu zacząć "rzucać przekleństwami". Powie wam to wiele osób, które miały z czymś takim do czynienia. Ciężko mi wytłumaczyć dlaczego, ale to działa. Pamiętam, jak jeszcze za czasów nim zostałam Wiccanką, byłam sama w domu późnym wieczorem. W pewnym momencie moje zeberki zaczęły latać po całej klatce, więc zeszłam na dół zobaczyć o co chodzi. W tym momencie zobaczyłam jak jakiś cień sunie po podłodze w kierunku schodów. Poczułam nagle tak silny strach, który wręcz mnie sparaliżował, jednak nie wiem czemu podeszłam do tych schodów i zaczęłam "rzucać przekleństwami" wszystkimi, jakie znałam i przeszedł cały ten strach. Dziwna jest ta metoda, ale skuteczna. Po wszystkim najlepiej oczyścić przestrzeń wodą z solą, czy białą szałwią. Ważne jest to, żeby przy takich atakach starać się mieć wysokie wibracje. Z resztą osoby zajmujące się ezoteryką powinny zawsze starać się mieć wysokie wibracje. Najlepszym sposobem jest mruczenie kota. Można też zastosować medytację wdzięczności (będzie na pewno gdzieś na yt), śmiech, joga, czy wieczór z książką przy lampce wina . Dobrze jest się codziennie po powrocie do domu oczyszczać np. poprzez kąpiel w wodzie z solą, czy najprościej w świecie poprzez prysznic. Im wyższe wibracje, tym mniej jesteśmy widoczni dla negatywnych bytów, czy energii. Blessed Be )O(
P.S. Tarot to nie "narzędzie szatana", tylko zwykłe karty, których znaczenie odczytujemy dzięki intuicji. To my nadajemy im "moc".
 

 
Jak powiedzieć rodzicom, że wyznaję Wicca? Przede wszystkim, żeby powiedzieć rodzinie o swoim wyznaniu należy przede wszystkim zastanowić się, czy nie jest to chwilowa "faza". Najlepiej zrobić to na spokojnie i stopniowo. Wytłumaczcie na czym polega Wasza religia, jakie są jej założenia i uroczystości. Ja również borykałam się z problemem, jak to powiedzieć rodzicom i zrobiłam to niestety źle, bo podczas kolejnej kłótni o to, że nie chcę iść do kościoła. Moich rodziców przekonałam do swojej racji w głupi sposób, do tego stopnia, że nawet go tutaj nie przedstawię (pomysł wypalił, tylko za jaką cenę...). No i generalnie nic na siłę. Najtrudniej mają te osoby z katolickich rodzin, ponieważ najczęściej tacy rodzice uważają, że wszystko co "inne" to "dzieło szatana". Jeżeli po dłuższym czasie, Wasi rodzice nadal tego nie akceptują, to po prostu dla spokoju i wysokich wibracji odpuście i ponówcie temat jako osoby pełnoletnie (a w sytuacji patowej, jako osoby ustabilizowane finansowo). Niestety wiem, że dla młodej osoby przekonanie swoich rodziców do odmiennych poglądów, niż ci uznają, jest sporym wyzwaniem. Przyznam szczerze, że od jakiegoś czasu na spokojnie mogę w domu praktykować magię, jednakże pamiętam jak jeszcze w tym roku przygotowywałam wszystko do rytuału z okazji Lammas i do pokoju wszedł mój ojciec. Popatrzył się na ołtarz i się zapytał: "Amon czy Belzebub?". Stwierdziłam, że nie będę wdawać się w bezsensowną dyskusję i po prostu odpowiedziałam mu, że bardzo śmieszne, po czym wróciłam do przygotowań. Ważną rzeczą też jest to, żeby nie dać się sprowokować rodzicom podczas rozmowy. Jeżeli wybuchniecie to od razu będziecie na straconej pozycji, ponieważ może się tak stać, że Wasze zachowanie będzie argumentem dla Waszych rodziców, że to co wyznajecie ma na Was zły wpływ. Ciężko mi powiedzieć co można zrobić więcej, ponieważ każdy rodzic jest inny. Najlepiej jest zapamiętać, że od wyznawania czegoś w głowie i w sercu nikt Wam nic nie zrobi. Jeżeli nasuną się Wam jakieś pytania odnośnie tego tematu, to postaram się na nie odpowiedzieć, ale już przez maila.
Otworzysz sklep ezoteryczny w Gnieźnie? Na pewno otworzę sklep zielarski, aczkolwiek faktycznie zastanawiam się nad sklepem ezoterycznym, ale internetowym. Po prostu boję się, że po pierwsze mogłabym splajtować, a po drugie interes mógłby pójść z dymem. Niestety widzę co się dzieje na mojej skrzynce mailowej, jakie dostaję wiadomości od "katolików" (bo są katolicy i "katolicy", nie mylić), więc obawiam się, że długo nie zabalowałabym na rynku, bo tak naprawdę tego typu sklepy mają najlepsze wzięcie w dużych miastach. Chociaż jeżeli ten internetowy zacząłby dobrze prosperować w internecie, to może... Tak czy siak to plany na daleką przyszłość i jeżeli zacznę je realizować, to po prostu dam znać. Blessed Be )O(
 

 
Chowaniec to po prostu zwierzę czarownicy, które towarzyszy jej przy magicznych czynnościach i jest swego rodzaju strażnikiem. Najczęściej jest to kot (choć to nie reguła), przez swoje magiczne "właściwości". Koty w ogóle są bardzo uduchowione. Wyczuwają różne nieprzyjazne energie, choroby, gdy położą się w chorym miejscu potrafią tą chorobę "ściągnąć", swoim mruczeniem podnoszą wibracje (co poprawia samopoczucie). Czy mój kot jest chowańcem? Ciężko powiedzieć. Aktualnie mam w domu 7 kotów. Miałam dwa przypadki, gdy podejrzewałam, że są chowańcami. Jednego już niestety z nami nie ma (przegrał walkę z panleukopenią), ale za życia był przy każdym moim rozkładzie Tarota. Siadał mi na kolanach, gdy medytowałam, czy przyglądał się rytuałom. Drugi potencjalny chowaniec ma podobne zachowania, jednakże zamiast obserwować, to on kładzie się na karty, ołtarz (raz podpalając sobie wąsy od świeczki, gdy dosłownie na moment się odwróciłam), czy nawet włazi do kociołka, rozsypując wszystko co miałam w środku. Generalnie kot-demolka. Podobno gdy umiera czarownica (czarownik), to chowaniec umiera wraz z nią (z nim). Wydaje mi się, że Amber, który jest teraz gdzieś za Tęczowym Mostem, był chowańcem. Pożegnałam w swoim życiu dużo zwierząt, jednakże nigdy tak bardzo nie cierpiałam. Tak czy siak zdania są podzielone. Jedni uważają, że dobrze jest mieć chowańca, inni wręcz przeciwnie. Niemniej jednak, moim zdaniem nie mamy na to wpływu, czy zwierzę okaże się chowańcem, czy też nie.
Opowie Pani o tym, co zrobiła Pani złego za pomocą magii i w jaki sposób? (proszę, nie piszcie do mnie na "Pani" ) Absolutnie nie. Ten blog ma pokazywać tą jasną stronę magii, a nie poddawać głupie pomysły. Jest on publiczny, więc każdy może tutaj wejść i czytać moje wpisy. Nie będę o takich rzeczach opowiadała, a już na pewno nie w Internecie. Żeby czytać/słuchać o czymś takim, trzeba mieć wyrobioną już świadomość, że magia to nie zabawa, a naprawdę można zrobić krzywdę innym i sobie. Nie jestem w stanie skontrolować tego, kto to czyta. Zamieszczenie czegoś takiego, byłoby po prostu nieodpowiedzialne z mojej strony. Blessed Be )O(
 

 
Wybaczcie moją nieobecność (szkoła i praca dają w kość ostatnio). Mam nadzieję, że Mikołaj był dla Was hojny. Mnie chyba przejrzał, bo dostałam sporo kolorowych świec Widziałam wszystkie pytania w skrzynce mailowej i odpowiem na nie po kolei. Swoją drogą nie sądziłam, że będzie tyle pytań i przez ich ilość nie nadążam na nie odpowiadać. Tak czy siak cieszę się z Waszej aktywności. Tyle wstępu, więc przejdę już do tematu.
Dlaczego obchodzisz święta Bożego Narodzenia i ubierasz choinkę? Nie obchodzę świąt Bożego Narodzenia, tylko święto przesilenia zimowego, zwane Yule (temu świętu poświęcone są dwa wpisy). W tym roku przypada ono 21 grudnia, jednakże ja obchodzę je co roku 22 grudnia ze względu na problem z wolnym w pracy mojego męża. Co do choinki, prezentów, wigilii, kolędowania i innych tradycji związanych z tym okresem, to wszystko tradycja pogan, którą chrześcijanie podpierniczyli ze względu na chrystianizację. Jezus tak naprawdę urodził się prawdopodobnie gdzieś na przełomie września i października. Co miało na celu takie działanie? Po prostu poganie byli zmuszeni w ten sposób obchodzić święto chrześcijańskie, a Kościół wiedział, że nie da rady wyplenić tych wszystkich tradycji, więc je "ukradł" (zresztą tak samo ma się sytuacja odnośnie Wielkanocy i Ostary).
Czy używałaś kiedyś Czarnej Magii? Ja już kiedyś pisałam tutaj, że nie uznaję podziału na czarną i białą magię i tłumaczyłam też dlaczego, aczkolwiek tak. Przyznam szczerze i bez bicia, że używałam kiedyś "tej złej strony magii". Co zrobiłam, to nie ważne, jednak na szczęście Prawo Trójpowrotu błyskawicznie postawiło mnie do pionu, dzięki czemu na własnej skórze przekonałam się, że ono działa. Niestety wiem, że sporo młodych osób, które zaczyna swoją przygodę z czarostwem,po pewnym czasie zaczyna bawić się w uroki, spętania, czy nawet klątwy. Moim zdaniem wynika to z faktu, że tego typu rzeczy są objęte w Polsce dziwnym tabu. O magii mówią tylko katoliccy egzorcyści, którzy tak naprawdę demonizują wszystko. Gdy młoda osoba usłyszy od księdza, że to takie złe, zakazane i w ogóle, będzie jeszcze bardziej zafascynowana tym i niestety właśnie tą tzw. "Czarną Magią", bo przecież o "Białej" się nie wspomina...Tak było i w moim przypadku, a niestety wtedy mało było osób, które faktycznie zajmowały się ezoteryką i głośno mówiły o tym co jest owocne, a co niewłaściwe. W sumie dlatego powstał mój blog. Ja zapłaciłam za swoje czyny i chcę przed moimi błędami uchronić innych. W magii bardzo ważna jest pokora. Młode osoby (oczywiście nie mówię, że wszystkie) są bardzo porywcze i rzadko kiedy zastanowią się nad tym, czy to co chcą zrobić ma sens..."...niechaj w Tobie zagości pokora..."- Pouczenie Bogini (fragment)
EDIT. Jeżeli jeszcze nie jesteś, to zapraszam na moją grupę na fb https://www.facebook.com/groups/371258369963121/
Prowadzę ją razem z Czarownicą Klaudią.
 

 
Tak. Niestety to jest prawda. Sakramenty blokują czakry (chrzest- czakrę trzeciego oka, komunia święta- czakrę serca, bierzmowanie- czakrę korony. Spotkałam się z opinią, że to ma na celu kontrolę społeczeństwa, lub „ochronę” przed bytami. No ale umówmy się, jeżeli czegoś się nie widzi, to nie znaczy, że tego nie ma i tym samym przez to, że czegoś tam nie widzimy, nie jesteśmy w stanie się bronić. Jak byłam mała, to zapytałam się mamie czemu mnie ochrzciła. W odpowiedzi usłyszałam, że gdyby mi się coś stało jako niemowlęciu, to żebym przez „grzech pierworodny” nie poszła do piekła. Teraz to przeanalizujmy...czy faktycznie Wszechmogący, który kocha swoje „owieczki”, wysłałby niewinnego niemowlaka na „wieczne potępienie”, tylko dlatego, że X lat temu ktoś tam zjadł zakazany owoc?...Jeżeli tak faktyczne miałoby to działać, to ja podziękuję...
Jak już zapewne wiecie, pochodzę z rodziny katolickiej i niestety musiałam przyjąć te sakramenty (swoją drogą ja nie zrobię tego swojemu dziecku). Najgorsze było bierzmowanie...to jeszcze ten okres, kiedy moi rodzice niezbyt przejmowali się moimi poglądami i na siłę zmuszali mnie do chodzenia do kościoła. Miałam świadomość, że za chwilę zapieczętują mi kolejną czakrę, więc właściwie jak już podchodziłam do tego księdza, to cały czas z takim silnym przekonaniem powtarzałam sobie w głowie, że tego nie chcę i tego nie przyjmuję, ściskając gdzieś tam w dłoni mały Pentagram. Od razu po przyjściu do domu było oczyszczenie i tak dalej, bo ja generalnie nie lubię energii panującej w kościele i uważam, że to co dzieje się w KK nie ma już nic wspólnego z naukami Jezusa, ale to już moja opinia. Bierzmowanie było dla mnie sakramentem pożegnalnym z Kościołem. Teraz wraz z mężem jesteśmy w trakcie dokonywania aktu Apostazji (czekamy na odpowiedź „z góry”). Tak jeszcze na koniec dla osób, które uparcie na maila piszą mi teksty typu, cytując „...jesteś obrzydliwa dla Pana...” (pozdrawiam te osoby bardzo serdecznie i odsyłam do Was całą energię, którą Wy wysyłacie do mnie, bo aż nie wypada bym tutaj cytowała całe te wiadomości ). Znam pewnego człowieka, który wierzy w tego samego Boga co Wy i ten człowiek mi kiedyś powiedział jedną bardzo rzecz odnośnie Biblii, tego że magia jest zła i „Nie pozwolisz żyć czarownicy”...skąd masz pewność, że to słowa prosto od Boga i ktoś tego po drodze nie przeinaczył?? Tym akcentem zakończę ten wpis. Blessed Be )O(
 

 
Wiem, miało być przedwczoraj, nie bijcie
Generalnie tak..oczyszczanie jajem jest bardzo starą metodą, wykorzystywaną przez szeptuchy. Czy działa? Tak. Gdyby było inaczej, już dawno odeszłaby w zapomnienie. W Polsce najwięcej szeptuch jest na Podlasiu, gdzie wykonują tego typu oczyszczanie, aczkolwiek można też wykonać je samemu. Całe oczyszczanie polega na tym, że bierzemy jajo od szczęśliwej kury (czyli takiej z wolnego wybiegu, można takie jajko kupić) i obtaczamy nim 33 razy dookoła głowy (można też po całym ciele), jednocześnie wypowiadając zaklęcie, po czym wbijamy jajko do przeźroczystego naczynia do połowy wypełnionego wodą, zakańczając zaklęcie słowami „Niechaj tak się stanie”. Należy odczekać około 30 minut, po czym na spokojnie dokonać analizy. To co zobaczymy w naczyniu, jakieś pęcherzyki, nitki, mętność białka, narośle na żółtku, to wszystko ma swoje znaczenie. Możemy dzięki takiej analizie zobaczyć, czego właśnie się pozbyliśmy lub pozbywamy. Nie ukrywam, że widok jest czasem naprawdę obrzydliwy. Ja powtarzam taka kurację tak długo, aż czuję, że wystarczy. Takim oczyszczaniem pozbywamy się negatywnej energii, ale również chorób nią spowodowanych. Wspomaga ono także terapię raka (wspomaga, nie leczy). Generalnie tak..oczyszczanie jajem, to jedyna metoda, której nie można wykonać na odległość, aczkolwiek mogę dokonać takowej analizy. Jeżeli chcecie taką analizę, wystarczy zrobić wszystko tak jak napisałam wyżej i podesłać mi na maila (rebeliaevi@wp.pl), lub na mój fanpage w wiadomości prywatnej (https://www.facebook.com/Rebeliaevi/) wyraźne zdjęcia, jedno zrobione od boku, a drugie z góry. Z racji na to, że usługi magiczne nie mogą być za darmo, zrobię to za symboliczną złotówkę, za potwierdzenie wpłacenia dowolnej sumy na jakiś cel charytatywny, bądź fundację, lub jakikolwiek dobry uczynek. Nie wykonuje się magicznych usług za darmo, ponieważ nasz klient ma wówczas dług energetyczny. Znaczy to tyle, że kiedyś tam może zostać mu coś odebrane, co akurat wolałby zatrzymać. Dlatego powinno się zapłacić w jakiejkolwiek formie, czy choćby tą symboliczną złotówką.
Czy nie boisz się grzechu? W moim wyznaniu nie ma czegoś takiego jak „grzech”. Mamy swoje 13 zasad (opisywałam je tutaj), Prawo Trójpowrotu („Cokolwiek uczynisz dobrego, lub złego, powróci do Ciebie po trzykroć”), Poradę Wiccan („Czyń podłóg swej woli, jeśli nie krzywdzisz nikogo”) i Pouczenie Bogini („Nie splam swoich największych ideałów i zawsze ku nim dąż. Niechaj więc zagości w Tobie siła, piękno, moc, współczucie,radość, pokora, honor i szacunek). Każda prawdziwa czarownica wie, że jeżeli zrobi coś złego, to do niej wróci. Tyle. Ja wiem, że Kościół demonizuje wszystko co „inne” (z pewnych powodów, o których większość ludzi nie ma pojęcia) i tak jest od dawien dawna, ale nie dajmy się zwariować. Znam wiele Chrześcijan, którzy nie uważają, że to co robię jest złe. Wystarczy tylko otworzyć umysł...Blessed Be )O(
 

 
Z racji tego, że temat jest podobny, to po prostu odpowiem na dwa pytania w jednym wpisie.
Czy żeby być czarownicą trzeba mieć jakiś dar? Nie. Każdy człowiek może zajmować się magią, ponieważ w każdym z nas jest do tego potencjał. Wszyscy ludzie mają magiczne predyspozycje (które często są blokowane przez pieczęci sakralne, o czym kiedyś napiszę dokładnie). Oczywiście rozwijanie swoich magicznych zdolności trwa...czasami nawet latami. To nie było tak, że ja usiadłam sobie i każdy rytuał mi wychodził. Nawet zrozumienie kart Tarota zajęło mi kupę czasu. Nie wystarczy znać danej symboliki karty, czy nauczyć się zaklęcia na pamięć. To trzeba poczuć. Wytrwale pracować nad sobą, systematycznie i przede wszystkim w siebie wierzyć. Magia opiera się na wierze we własne możliwości. Miałam raz kryzys, gdy widziałam, że stosuję się do rad z książek (moim zdaniem każda początkująca czarownica powinna najpierw zabrać się za teorię) i to co robię nie działa. Moim problemem było to, że dane formułki z książek po prostu do mnie nie przemawiały. Robiłam coś z pamięci, zamiast skupić się na odczuciach. Oczywiście za brakiem efektów przyszło zwątpienie i wtedy po raz pierwszy zadałam sobie pytanie „czy jest sens?”..Zostawiłam wtedy magię na prawie pół roku i wiecie co? Ta przerwa dała mi dużo do myślenia. Odstawiłam w kąt szablony rytuałów z książek i zaczęłam robić wszystko intuicyjnie. Zadziałało. Wtedy pierwszy raz udało się. Od razu założyłam swoją pierwszą Księgę Cieni i zapisałam w niej to, co zrobiłam. Potem wstąpiłam trochę po znajomości do kowenu i moja magiczna historia toczy się dalej, mimo że w kowenie już nie jestem. Jest wiele takich przypadków. Należy pamiętać, że początki zawsze są trudne i trzeba po prostu wierzyć, bo wiara czyni cuda. Przede wszystkim najlepszym sposobem na rozwój duchowy jest medytacja. Od niej najlepiej zacząć praktykę. Poczytajcie trochę o medytacji (jeśli chcecie, mogę zrobić osobny wpis o tym) i spróbujcie. Najlepiej znaleźć własny sposób na medytowanie, ale wiadomo, trzeba od czegoś zacząć. Fajnym sposobem jest również joga, ale nie każdy lubi takie coś.
Czy jako czarownica mam jakiś dar? Hmm..zależy co dla kogo jest darem. Od dziecka czuję więź z Naturą i ze zwierzętami. Mam bardzo silnie rozwiniętą intuicję i empatię. Potrafię tak wczuć się w czyjeś emocje, że odczuwam je niemal fizycznie. Nie lubię przez to szpitali i cmentarzy. Jeśli chodzi o resztę moich zdolności, to uważam, że są raczej wyuczone.
Na dzisiaj to tyle. Widziałam jeszcze w mojej skrzynce mailowej pytanie odnośnie sposobu oczyszczania się jajem i żeby nie było, że olałam czy przeoczyłam, po prostu odpowiem na nie w następnym wpisie, najprawdopodobniej jutro. Blessed Be )O(
 

 
Zgodnie z obietnicą, że odpowiem na każde pytanie...
Co ja sądzę o Chrześcijanach? Po prostu ludzie, jak my wszyscy. Nie mam pojęcia co mogę tutaj jeszcze dodać. Ja pochodzę z chrześcijańskiej rodziny i generalnie też byłam chrześcijanką, jakoś tak do 11 roku życia. Fakt faktem, że nieźle musiałam się nagimnastykować, by moja rodzina zaakceptowała moją nową wiarę, ale generalnie udało się i powiem szczerze da się żyć. Wiem, że wiele osób uważa, że jak Poganka, to pewnie pluje na krzyż itd., ale nie. Jestem zdania, że każdy ma prawo wierzyć w co chce (lub nie wierzyć wcale) i to nie podlega absolutnie żadnej dyskusji. Powiem więcej, każde wyznanie należy szanować. Ostatnio w kościele byłam jakoś miesiąc temu, na pogrzebie mojego dziadka, ponieważ on był Katolikiem i życzyłby sobie mojej obecność. Jak wszyscy stali- ja też stałam, jak siedzieli- ja też siedziałam, a jak klękali, ja siedziałam. To samo, gdy musiałam chodzić na lekcje religii w szkole podstawowej i gimnazjum. Takie zachowanie nazywa się szacunkiem do drugiej osoby i jej wierzeń. Nie rozumiem dlaczego miałabym oceniać kogoś przez pryzmat tego, w co wierzy.
Wybaczcie, że dzisiaj tak krótko, ale myślę, że zwięźle i na temat. Blessed Be )O(
 

 
Powiem szczerze, że byłam przygotowana na takie pytanie, jednocześnie mając nadzieję, że ono nie padnie. Jednak skoro już jest, to zgodnie z obietnicą, wypowiem się i na ten temat.
Nigdy w życiu nie podpisywałam żadnego paktu. Moim zdaniem paktowanie z jakimikolwiek bytami niskowibracyjnymi, czy wręcz demonicznymi, jest złe i przede wszystkim niebezpieczne. Cyrograf wiąże pokolenia, co oznacza, że jeżeli ktoś go podpisał i nie zerwał (co nie należy do łatwych rzeczy), to konsekwencje z tego faktu wynikające będą ciągnęły się za jego potomkami długo, długo po śmierci podpisującego. W swoim życiu zrywałam trzy Cyrografy, z czego jeden rytuał zamienił się w egzorcyzm..Był to pierwszy (i mam nadzieję ostatni) egzorcyzm jaki odprawiłam. Wcześniej tylko obserwowałam i wspierałam, z innymi czarownicami, Arcykapłankę z kowenu, do którego należałam. Ona robiła to praktycznie na co dzień (tak, czarownice też odprawiają egzorcyzmy i nie jest to tylko zajęciem chrześcijańskich kapłanów). Z racji tego, że ja nie miałam wsparcia, po prostu było to wyczerpujące, aczkolwiek nie mam zamiaru tego opisywać. Było, udało się, skończyło, koniec.
Wracając do tematu, bardzo duża część społeczeństwa uważa, że czarownica to musi obowiązkowo paktować z jakimiś bytami. Nie. Są oczywiście czarownice, które zrobiły coś takiego, jednakże jest to bardzo mały procent czarownic. Pogaństwo nie równa się Satanizm. Ja posługuję się magią naturalną, tj. magia żywiołów, świec, kamieni, ziół, gwiazd, Księżyca...Magia samej Natury.
Blessed be )O(
 

 
Postanowiłam, że zrobię na moim blogu taką "serię" z Waszymi pytaniami. Będę po prostu na nie odpowiadać tutaj. Swoje pytania możecie przysyłać na mojego maila rebeliaevi@wp.pl.
Więc..to pytanie jest trudne, ponieważ nie mogę odpowiadać za wszystkie czarownice, a jedynie z mojego punktu widzenia. Czy bycie czarownicą w Polsce jest trudne? Zależy co dla kogo jest problematyczne. Jeżeli jesteś czarownicą i trzymasz to w sekrecie, pentagram na szyi masz schowany pod bluzką itp., to właściwie nie ma problemu. Pojawia się on dopiero wtedy, gdy przestajesz to ukrywać (a przynajmniej w większości przypadków). Czy ja mam ciężko jako czarownica? Hmm..tylko raz w życiu znalazłam w skrzynce na listy kopertę, z moim imieniem, w której było napisane "Spłoniesz"..i to generalnie tyle. Wiadomo, że nikt nie podejdzie do mnie i nie powie mi, co o mnie sądzi, bo generalnie ludzie są odważni w takich przypadkach anonimowo. Z tego co zaobserwowałam, osoby w moim otoczeniu mają to gdzieś, aczkolwiek w głowach im nie siedzę i nie wiem co uważają o mnie naprawdę (tak nawiasem mówiąc, nie obchodzi mnie to). Ciężko mi powiedzieć, czy unikają mnie, ponieważ jestem typem samotnika i rzadko rozmawiam z kimkolwiek. Mam tylko dwóch przyjaciół, którzy raczej są obojętni w tej kwestii, męża, który jest Wiccanem i rodzinę, która mnie akceptuje (przynajmniej ta bliższa, bo co sądzi ta dalsza, nie mam pojęcia). Podsumowując, Polska to specyficzny kraj, w którym jest wiele tematów tabu. Cieszy mnie fakt, że w kwestii pogaństwa, trochę to tabu zanika, jednakże spora część społeczeństwa, wciąż uważa to za coś złego, często połączonego z chrześcijańskim szatanem, a same czarownice za "dzi*ki, które tylko zachodziłyby w ciążę i dokonywały aborcji w imię szatana" (tak, takie coś też słyszałam). Tak czy siak ludzie zawsze będą gadać, dlatego nie warto się przejmować. Jeżeli ktoś jest lojalnym przyjacielem, to przy nas zostanie. Po prostu najlepiej jest nie udawać. Jeżeli jesteś Poganem i ukrywasz swoje poglądy z obawy o zdanie innych, po prostu pomyśl o tym, że skoro Chrześcijanie noszą swoje krzyże z dumą, to dlaczego Ty nie możesz nosić tak swojego pentagramu...Blessed be )O(
 

 
Może zacznijmy od początku. Kowen to nic innego jak grupa czarownic. Ma maksymalnie 13 członków, ale nie miej niż 3. Na czele kowenu stoi najczęściej Arcykapłanka i Arcykapłan, sama Arcykapłanka, a czasami zdarza się, że kowenem przewodzi Kapłanka. Generalnie rzecz ujmując, to po prostu magiczna rodzina. Koweny częsko różnią się od siebie, choćby ze względu na nurt. Istnieje kilka tradycji Wicca: Wicca gardneryjska (od Geralda Gardnera, który spotykając kowen wyznawczyń praktycznie wymierającej religii, postanowił ją opisać), Wicca aleksandryjska- te dwa nury nazywane są Wicca Tradycyjne. Oprócz tego są jeszcze pomniejsze tradycje m.in. Wicca dianiczna, Wicca corelliańska, Wicca minojska, oraz Wicca eklektyczna (słyszałam jeszcze, że istnieje coś takiego jak Wicca chrześcijańska, jednak nie zam nikogo, kto wyznawałby ten nurt). Nie będę opisywała tych poszczególnych tradycji, ani oceniała ich, bo tu nie o to chodzi. To po prostu taki krótki wstęp do tego, co poruszę za chwilę.
Mianowicie, jeżeli zaczynamy rozmyślać nad tym, czy chcemy dołączyć do kowenu, najpierw musimy zastanowić się nad „za” i „przeciw”, a jeżeli już wiemy, że to jest nasz cel, warto pomyśleć, do jakiego nurtu nam najbliżej. Czy warto wstąpić do kowenu? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, jednakże trochę opowiem Wam o plusach i minusach. Zdecydowanym plusem kowenu jest możliwość szybkiej nauki od doświadczonych czarownic. Jest to na pewno skuteczna nauka, ponieważ nie robimy niczego „po omacku”. Kowen daje równeż ochronę podczas poważniejszych rytuałów, czy nawet podczas egzorcyzmów. Działamy szybciej, skuteczniej i przede wszystkim bezpieczniej. Dzieje się tak, gdyż więcej osób „stoi po naszej stronie”, wspierając swoją magią. Będąc członkiem kowenu, mamy również poczucie przynależności i możliwość integracji z braćmi i siostrami nam podobnym, co za tym idzie, nie musimy bać się bycia sobą. Tam nikt nikogo nie wyśmieje i nie zlinczuje. Niestety wiadomo, jak wszystko inne, koweny mają również swoje minusy. Jednym (i w sumie chyba jedynym) jest brak wolnej ręki, to znaczy, że trzeba się podporządkować prawom danego kowenu (co wielu osobom przeszkadza). Prawa są różne, w zależności od nurtu (np. uczestnictwo w rytuałach nago w Wicca gardneryjskiej). Niemniej jednak możecie spróbować. Nawet jeżeli wam się nie spodoba, w każdej chwili możecie opuścić kowen, tak jak zrobiłam to ja. Jestem czarownicą inicjowaną, jednak po części, również samoukiem. Odeszłam, ponieważ kowen był oddalony praktycznie o 400 km, przez co dojazd stawał się męczący. To był główny powód, dla którego zdecydowałam się na samotną praktykę (choć od ponad dwóch lat praktykuję magię wraz z mężem, ówczesnym narzeczonym) i zaczęłam, poprzez pewne względy, nazywać się Wiccanką eklektyczną. Samotna praktyka również ma plusy i minusy. Plusem jest dowolność. Brak narzuconych z góry zasad. Sami decydujemy jak wyglądają nasze ceremonie, jak wyglądamy przy tym i czego używamy. Mojemu mężowi i mi to odpowiada. Obaj jesteśmy „wolnymi duszami”, samotnikami i niezbyt lubimy przebywać w grupie. Tak czy siak „samotnicy” muszą liczyć tylko na siebie, i w razie „w” tylko od nich samych zależy jak sobie poradzą (oczywiście są to już skrajne przypadki, aby ich uniknąć wystarczy po prostu mierzyć siły na zamiary).
Podsumowując, każdy z nas musi wiedzieć, co jest dla niego najlepsze. W Polsce kowenów jest niewiele i ciężko się do nich dostać. Zdecydowanie więcej jest osób „samotników”, którzy ewentualnie praktykują od czasu do czasu ze znajomymi, czy z rodziną.
 

 
Witajcie. Jutro jest sabat Samhain, czas refleksji, dlatego też postanowiłam dodać taki trochę przemyśleniowy wpis i poruszyć w nim pewien krótki, aczkolwiek myślę ważny temat. Otóż żyjemy w czasach, gdzie świat pędzi. Cały czas w pośpiechu, zaniedbując czasami niektóre sprawy, gonimy za pracą, pieniędzmi, karierą, w okresie szkolnym za ocenami. Nie mówię, że to źle, ale czasami warto jest zatrzymać się, rozejrzeć się dookoła i dostrzec jak wiele nas omija. Okres sabatów, a przede wszystkim sabatu Samhain jest idealnym czasem na właśnie takie zwolnienie tempa. Skupmy się w ten czas na nas samych i to co nas otacza. Zróbmy coś dobrego np. jeżeli macie możliwość oddajcie krew, albo wpłaćcie nawet niewielką kwotę pieniężną na cele charytatywne. Jeśli macie ochotę, możecie iść do schroniska i wyprowadzić na spacer psy, lub posprzątać pobliski park, czy las. Doskonałym pomysłem również będzie zaadoptowanie jakiegoś bezdomnego zwierzęcia, lub takiego ze schroniska i stworzenie mu ciepłego domu. Niestety wiele osób zajmującym się czarostwem zapomina, że bycie czarownicą, bądź magiem, to nie tylko magia, rytuały i zaklęcia, ale i dbanie o środowisko i udzielanie się w akcjach charytatywnych. Naprawdę mały gest może być dla kogoś zbawienny, a satysfakcja ze zrobienia czegoś dobrego, zapewniam Was, będzie ogromna. Nie patrzmy przy tym nawet na Prawo Trójpowrotu, ale róbmy dobre uczynki bezinteresownie..
Ja sama mam takie postanowienie, że przed każdym z sabatów wspieram jakąś fundację, czy robię cokolwiek innego, co sprawi, że na czyjejś twarzy pojawi się uśmiech, a w konsekwencji również i na mojej. Myślę, że nieważne jakiej jesteś wiary i czy w najbliższym czasie obchodzisz Dziady, Halloween, Wszystkich Świętych, czy tak jak ja, Samhain. Oprócz wspominania przodków i refleksji, zrób również coś dobrego, tak po prostu, od serca..bo warto..
Magicznego Samhain Kochani i BLESSED BE )0(
 

 
Omawiałam już jakiś czas temu zasady ścieżki Wicca, jednak uważam, że post, który teraz czytacie również powinien znaleźć się na moim blogu. Zasada jest jedna: najpierw zapoznaj się z BHP magii, a dopiero potem się za nią zabieraj. Punkty, które za chwilę przeczytacie odnoszą się do takiego naszego przyziemnego bezpieczeństwa, jak i tego duchowego.

1. Nigdy nie zostawiaj zapalonej świecy samej sobie.
Niektóre rytuały wymagają tego, by świeca wypaliła się do końca, jednakże zawsze trzeba mieć ją na oku podczas wypalania, by uniknąć ewentualnego pożaru. Najlepiej wybrać świece mniejszą, ponieważ wątpię, czy ktokolwiek z Was ma czas by przykładowo siedzieć nad świecą około 50 godzin. Gdy podczas wykonywania takiego rytuału, jednak musimy gdzieś wyjść, najlepiej po prostu wypowiedzieć: "Choć twa fizyczna postać już zgasła, astralna niech pali się wciąż", po czym zadusić (NIE ZDMUCHNĄĆ!) płomień i po powrocie zapalić świecę znów.

2. Zawsze dokładnie wywietrz dom po okadzaniu go.
Tego chyba nie trzeba wyjaśniać. Zbyt duża ilość dymu w pomieszczeniu może doprowadzić do omdlenia, czy nawet uduszenia.

3. Przed każdym rytuałem oczyść siebie i przestrzeń wokół.
Najlepiej jest okadzić pomieszczenie, w którym praktykuje się magię, posprzątać je, oraz wziąć kąpiel w wodzie z solą z naturalnego źródła (ja używam himalajską).

4. Dobry mag/dobra czarownica musi wyzbyć się nadmiernego spożywania alkoholu, palenia papierosów, czy zażywania narkotyków. Wszystko powyższe obniża moc osobistą.

5. Nie praktykuj magii w stanie upojenia alkoholowego.
Od człowieka nietrzeźwego nie można wymagać trzeźwego myślenia. W ten sposób można narobić głupstw, a konsekwencje mogą być nieodwracalne.

6. Nie używaj magii dla innych bez ich zgody.
Czasami to co my uważamy za problem, dla kogoś innego wcale problemem nie musi być. Wykonując praktykę magiczną w tym celu możemy tylko narobić bałaganu.

7. Nie praktykuj magii w stanie wzburzenia emocjonalnego, bądź zbytniej euforii.
Emocje są silnym przekaźnikiem energii. Często magowie czy czarownice za pomocą afirmacji bądź medytacji, wprowadzają się w określone stany emocjonalne, by osiągnąć swój cel. Niekontrolowane emocje mogą namieszać i to sporo.

8. Niewolno praktykować magii w celu smucenia, denerwowania, krzywdzenia, ranienia, czy zabicia.*

9. Nie używaj magii w celu kontrolowania, manipulowania, niewolenia, czy czy czegokolwiek innego związanego z naruszeniem czyjejś wolnej woli.*

10. Nie używaj swojej magii aby zdobyć czyjąś miłość, czy względy seksualne.
Za chwilę ktoś powie: "Ale przecież wyżej napisałaś o naruszeniu czyjejś woli, więc po co to?". Specjalnie wspomniałam o tym w osobnym punkcie, ponieważ wiele osób nie uważa takich rytuałów za coś złego. Moi drodzy, zmuszanie kogoś do miłość, czy seksu, bądź sprawianie, że dana osoba myśli, że tego chce również narusza punkt nr9.

11. Nie praktykuj magii w celach egoistycznych.*

12. Nie praktykuj magii w celu pokazania swej potęgi.*

13. Nie stosuj magii, by wzbudzać strach.*

14. Nie używaj magii w celach zarobkowych.
Magia będzie przynosiła dobre owoce, tylko wtedy, gdy będzie ona stosowana z tytułu pomocy sobie, bądź innym (oczywiście za ich zgodą).

Tak na koniec chciałabym zaznaczyć subtelną różnicę pomiędzy pomocą samemu sobie, a egoizmem. Posłużę się tutaj prostym przykładem: rytuał przyciągnięcia pieniędzy..nie będzie egoistyczny, jeśli zostanie wykonany w celu wzbogacenia się, ponieważ w domu się nie przelewa, ale będzie egoistyczny jeżeli zostanie wykonany, ponieważ potrzebuję na kolejną parę butów w tym miesiącu..

*"COKOLWIEK UCZYNISZ DOBREGO, CZY ZŁEGO, POWRÓCI DO CIEBIE PO TRZYKROĆ"!! TO PRAWO DZIAŁA, NIE WAŻNE CZY W NIE WIERZYSZ, CZY NIE! To tak drogą komentarza do punktów z gwiazdkami..
 

 
Drogą wstępu przepraszam, za tak długą nieobecność. Niestety mam coraz więcej pracy, przez to ciężko znaleźć czas na cokolwiek innego. Tyle wstępu, już Was nie zanudzam i lecimy z tematem
W moim odczuciu, jeżeli chodzi o przyozdobienie domu z okazji Sabatu Yule, najważniejszym symbolem jest zieleń. Tradycyjnie w to święto przynosi się do domów wiecznie zielone rośliny. Są one traktowane jako naturalny znak odrodzenia po symbolicznym zimowym śnie. Przez fakt pozostawania tych roślin zielonymi do końca zimy, już od dawna podczas świętowania Yule jawiły się jako symbol wciąż żywego światła. Często używany ostrokrzew jest ochronny, jak i zapewnia szczęście. Idealnie sprawdza się jako ozdoba na drzwi, kominek, czy okna. Jego ciernistość łapie negatywne energie i istoty, które chciałby wejść do naszych domów. W moim domu obowiązkowym elementem jest jemioła. Wieszam ją przed wejściem i w pokoju na lampie. Również pełni funkcję ochronną, oraz jest uznawana za magiczny afrodyzjak. Wystarczy zostawić ją tak powieszoną do następnego Yule, by zapewnić sobie szczęście i urodzaj. Często mówi się też, że gdy zakochani pocałują się pod jemiołą, ich miłość będzie wieczna . W tradycji Yule mocno zakorzeniony jest zwyczaj przynoszenia i dekorowania świątecznego drzewka. Jak się pewnie domyślacie, nasze pogańskie drzewko było inspiracją dla obyczajów chrześcijańskich. Takie drzewko można przyozdobić wedle własnego uznania, np. orzechami, suszonymi owocami, czy słodyczami. Kolejną tradycją związaną z Yule jest dawanie prezentów. Najlepszy prezent, to prezent zrobiony własnoręczne. Poświęćcie czas na zapakowanie go i udekorowanie wstążkami. Możecie również napisać na opakowaniu notatkę w formie wiersza, sugerującą co jest w środku.
Kolory odpowiadające Sabatowi Yule to:
-biały- spokój, "czyste konto", ochrona, cisza,
-czerwony- witalność, ogień, siła życiowa,
-zielony-obfitość, życie, nowy początek, bogactwo, odrodzenie,
-złoty- prezenty, pomyślność, dobrobyt, bogactwo energii słonecznej.
Zioła i przyprawy na Yule:
-bluszcz- narodziny, intuicja, odrodzenie, odnowienie, transformacja, witlność,
-cynamon- dostęp do sfery astralnej i duchowej, intuicja, moce nadprzyrodzone, siła,
-gałka muszkatołowa- czujność, świadomość, natchnienie, inteligencja, intuicja,
-goździki- przyciąganie, wróżenie, uzdrawianie, moc, ochrona, oczyszczenie,
-jemioła- uzdrowienie, pokój, powodzenie, ochrona, odpoczynek, dobre samopoczucie, uważana za afrodyzjak,
-kardamon- wróżenie, intuicja, mistycyzm, moce nadprzyrodzone,
-mięta pieprzowa- spokój, wróżenie, relaks,
-rozmaryn- czujność, wypędzanie, uzdrawianie, jasność umysłu, ochrona fizyczna i psychiczna, siła,
-szafran- intensywność przeżywanych emocji, pasja, powodzenie, wrażliwość, bogactwo.
_________________________________________________________
Cóż..post może niedługi, ale napisanie jego przez brak czasu zajęło mi 3 dni. Jeżeli uważacie, że to co tutaj napisałam jest niewystarczające, to po prostu napiszcie w komentarzu co powinnam jeszcze dodać, a zrobię to. BLESSED BE.
 

 
Nie ukrywam Samhain to moje ulubione święto, przez magiczną atmosferę, jaką za sobą niesie. Jest to również Nowy Rok Czarownic, więc może między innymi dlatego mam do niego taki sentyment..
Samhain jest bardzo kojarzony z dyniami, do tego stopnia, że można mieć ich dość , dlatego proponuję wykorzystać je do różnych potraw. Możecie z nich przyrządzić np. ciasto, zupę, dżem, dyniowe puree i wiele, wiele innych rzeczy. Zawsze również polecam przygotować pieczone jabłka, oraz pan de muerto (inaczej chleb umarłych, na który jest sporo przepisów w internecie). Bardzo pyszne są również ciasteczka "soul cakes" i ciastka naleśnikowe.
Tak jak już wspomniałam Samhain to sezon dyń, dlatego podstawowym rękodziełem będzie lampion z dyni. Możecie go ozdobić wedle własnych upodobań. Dobrym pomysłem też będzie zrobienie kostiumu, by choć przez jedną noc być kimś innym i spojrzeć na świat z innej perspektywy. Zawsze na Samhain przygotowuję specjalny olejek, którym mogę choćby pobłogosławić świece. Potrzebne będą:
- 1 łyżka oleju słonecznikowego, lub oliwy z oliwek,
- 1 łyżka kwiatów nagietka,
- 1 łyżka kwiatów aksamitki,
- 1 kawałek kadzidła z żywicy.
Składniki ze sobą wymieszać w słoiku i pozostawić na słońcu do czasu użycia. Proste do przyrządzenia jest również kadzidło:
- 1 łyżka mirry,
- 1 łyżeczka kadzidła z żywicy,
- 1 łyżeczka żywicy kopalnej.
Składniki wymieszać i palić w żaroodpornym naczyniu po szczypcie. Ołtarz, przynajmniej u mnie, wygląda podobnie, jak ten na Mabon, z taką różnicą, że kładę na nim lampion wykonany z dyni. Można również uhonorować swoich przodków, kładąc na ołtarzu rzeczy związane z nimi.
Podstawowe kolory Samhainu to:
-brązowy,
-czarny,
-pomarańczowy,
-srebrny,
-szary,
-żółty.
Zioła tego Sabatu:
-bylica- wróżenie, uzdrowienie, wgląd, medytacja,
-czosnek- oczyszczenie, ochrona, puryfikacja,
-krwawnik- odwaga, wytrzymałość, egzorcyzmy, leczenie ran emocjonalnych, Rogaty Bóg, wyrażanie życzeń,
-mirra- namaszczenie, pogrzeby, odrodzenie,
-origanum dictamnus- komunikacja,
-piłun- twórczość, głębia, wróżenie, wgląd, oczyszczenie, wizje,
-rozmaryn- uzdrowienie, pamięć, stymulacja intelektualna,
-biała szałwia- uzdrowienie, oczyszczenie, duchowość,
-żarnowiec- oczyszczenie, skromność, przywoływanie szczęścia..
Pamiętajmy, by w ten szczególny dzień, nie tylko radować się, ale i uczcić pamięć naszym przodkom..
Samhain to pachnący cynamonem, dyniami i pieczonymi jabłkami Sabat, ale i okazja do medytacji, refleksji, czy wróżenia..przyjrzyjmy się własnemu wnętrzu..wykorzystajmy ten czas jak najlepiej.
 

 
Gdy wczoraj weszłam w moją skrzynkę pocztową, znalazłam w niej wiadomość z pytaniem jak przystroić ołtarz na Mabon. Piszę to, ponieważ ww. wiadomość zmotywowała mnie, by opisać raz jeszcze wszystkie Sabaty, tylko tym razem pod kątem przygotowania domu. Jak wiadomo dekorowanie, gotowanie, czy rękodzieło dostraja do Sabatu i pozwala wczuć się w świąteczny klimat. Tak więc oto moje propozycje, na przystrojenie domu i przygotowanie potraw, z okazji Mabon:
Generalnie Sabat ten jest kojarzony z dożynkami, więc całkiem dobrą propozycją jest samodzielne, bądź z rodziną, upieczenie chleba. Przepis na chleb nie jest jakoś skomplikowany i na pewno znajdziecie taki w internecie. Można też przygotować pieczone jabłka, czy jabłkowe chipsy. Jeśli chodzi o rękodzieło, to bardzo powszechne są mozaiki wykonane z kawałków roślin, nasion, skórek i wszystkiego, co znajdziesz w ogrodzie. W taki sposób możecie wykonać przykładowo symbol potrójnej Bogini. Z Mabon bardzo kojarzy się słomiana kukła, dlatego można wykonać swojego stracha na wróble. Wasza sprawa, jakiej będzie wielkości i gdzie go postawicie. Bardzo fajnym pomysłem jest wykonanie oleju na Mabon, którym można choćby pobłogosławić świece. Do wykonania takiego oleju potrzebujecie:
-1 łyżkę oleju słonecznikowego,
-szczyptę liści białej szałwii,
-szczyptę liści rozmarynu,
-kilka pestek jabłka.
Wystarczy w słoiku wymieszać te produkty i pozostawić je tak na słońcu na dwa lub trzy dni. Jabłkowe świeczniki to też dobra alternatywa na Mabon. Wystarczy wydrążyć w owocu dziurkę, włożyć w nią świeczkę i gotowe. Możecie również wykonać lampiony ze słoików i ozdobić je suszonymi i sprasowanymi jesiennymi liśćmi. Do przygotowania ołtarzu też nie trzeba wiele. Wystarczą świece, owoce i warzywa związane z Mabon, np. dynia, winogrona, jabłka, grzyby, orzechy etc. Dobrze byłby też położyć na nim własnoręcznie zrobione ozdoby, czy kolorowe liście. Kolorami tego święta są: brązowy, czerwony, pomarańczowy, zielony i żółty. Często wykorzystywane zioła z tej okazji to:
-bluszcz- więź, atrakcyjność, miłość,
-mirra- uzdrowienie, oczyszczenie,
-kokoryczka- egzorcyzmy, ochrona, oczyszczenie,
-krwawnik pospolity- przyjaźń, zdrowie, małżeństwo,
-biała szałwia- ochrona, oczyszczenie, duchowość,
-styraks- równowaga, koncentracja, Misteria Równonocy Jesiennej, dobrobyt,
-tytoń- połączenie z przodkami, połączenie z krajem, zdrowienie,
-wawrzyn- odwaga, męstwo, zwycięstwo,
-żołędzie- płodność, zdrowie, szczęście, pieniądze, ochrona..
Pomysłów jest wiele..wystarczy tylko rozejrzeć się dookoła i użyć wyobraźni, a pomysły przyjdą same..
 

 
Życzę Wam wszystkim magicznego Mabon! BĄDŹCIE BŁOGOSŁAWIENI
To tak drogą wstępu, więc przejdźmy teraz do tematu..
"Rytuał (łac. ritualis od ritus 'obrządek; zwyczaj ' ) – zespół specyficznych dla danej kultury symbolicznych sekwencji sformalizowanych czynów i wypowiedzi, wykonywanych w celu osiągnięcia pożądanego skutku, który jednakże może być znacznie oderwany od pozornie oczywistego celu funkcjonalnego." <cytat wikipedia>
Brzmi skomplikowanie, prawda? Tak naprawdę każdy z nas wykonuje codziennie swój rytuał, chociażby wstając rano, myjąc zęby, ubierając się, pijąc herbatę ect. Jednakże dzisiaj chciałam poruszyć temat rytuałów ceremonialnych. Z takim rytuałem większość z Was zapewne już się spotkała, choćby podczas Mszy św. Tak, w Chrześcijaństwie również są rytuały, ponieważ ww. Msza, sama w sobie nim jest i nie ma co się oszukiwać. Wracając, wiele osób myli pojęcie zaklęcia i rytuału, jednakże to nie to samo. Proste zaklęcia wykonuje się bez odprawiania rytuału, np. zapalenie świecy w jakiejś intencji jest już zaklęciem. Rytuał ceremonialny, od zaklęcia różni się tym, że podczas rytuału (najczęściej, co się poleca robić) zakreślany jest Krąg. Taki Krąg można zakreślać na wiele sposobów, ja to robię następująco:
Rysuję na danym obszarze pentagram (JEDNYM WIERZCHOŁKIEM DO GÓRY!). Ustalam kierunki świata (północ, południe zachód i wschód), na odpowiednim kierunku, dookoła pentagramu, układam świece, które symbolizują żywioły (zielona-Ziemia-północ, żółta-Powietrze-wschód, czerwona-Ogień-południe, niebieska-Woda-zachód, fioletowa-Akasha <czasem nazywany Eterem, bądź Duchem>-środek Kręgu). Staję w środku pentagramu i za pomocą athame (rytualny sztylet, służący do nakierowywania energii. Można też użyć różdżki lub miotły),trzymanego w ręce "rzucającej" (to ta od energii osobistej, u osób praworęcznych to prawa, u leworęcznych- lewa), zakreślam pentagram, ten sam co na podłożu, raz na każdej stronie świata, zaczynając od Północy i obracając się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, przywołuję odpowiednie Żywioły. Gdy już wrócę do punktu wyjścia, podnoszę rękę do góry i jeszcze raz robię to samo, przywołując Żywioł Akasha (na koniec wyjaśnię o co chodzi z tym Żywiołem), po czym staję na chwilę w miejscu, wizualizując sobie, że dookoła mnie powstaje świetlista bańka, którą rozszerzam na taki obszar, jaki chcę. Jak już skończę, zapalam świece symbolizujące Żywioły. Ostatnim krokiem, który u mnie musi być, to przywołanie Boga i Bogini. Dalej już dzieje się magia w zależności od sytuacji robię to, co uważam za słuszne. Po wszystkim żegnam Bogów, zamykam Krąg, w ten sam sposób co otwieram, tylko w przeciwnym kierunku i żegnam Żywioły. Ot cała filozofia. Myślę, że ten "poradnik małego maga" pomoże Wam na początku, a potem już opracujecie własną technikę, bądź też nie.
Wspomniałam, że warto zakreślić Krąg, już tłumaczę dlaczego. Krąg jest swego rodzaju barierą, która chroni nasz rytuał przed niezbyt przyjaznymi istotami, które mogłyby namieszać i nam przeszkodzić (zapomniałam jeszcze dodać, że przed przystąpieniem do czegokolwiek, okadzam przestrzeń białą szałwią, która oczyszcza ją z negatywnej energii). No i jeszcze kwestia Akashy..jest to piąty żywioł, od którego wywodzą się wszystkie żywioły. Nie używa się go w magii naturalnej, jednakże ja używam go przy rytuałach, ponieważ magia religijna jest mu podporządkowana. Mam nadzieję, że wiedza ta będzie Wam służyć i wykorzystacie ją z mądrością, czego Wam życzę w ten cudowny Sabat <3
  • awatar Rebeliaevi: @gość: Bardzo dziękuję za miły komentarz. Gdy go przeczytałam, aż cieplutko zrobiło mi się na serduszku..najlepszy prezent z okazji Mabon, jaki mogłam dostać <3
  • awatar Gość: Dziękuję i tobie również życzę magicznego Mabonu. Wspaniały blog , mnustwo mądrych i przemyślanych słów i ta magia w nich zawarta , poprostu coś wspaniałego .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeżeli chcecie napełnić się odwagą, użyjcie krwawnika, a do zaklęć odnoszących się do przyjaźni- groszek pnący. Siłę psychiczną zapewni Wam leszczyna, tymianek, czarny bez, aloes, len, czy akacja. Do uspokojenia się polecam bazylię, kminek, lub kozłek lekarski. Za szczęście odpowiada glistnik jaskółcze ziele, hiacynt, majeranek, szafran, dziurawiec i kocimiętka. Otwarty umysł wspomaga ziele angielskie, wierzba, rozmaryn, koper, mięta. Zdolności parapsychiczne zwiększają: macierzanka, mniszek lekarski, jesion, krwawnik, laur, bądź nagietek.
UWAGA! Przed każdym zastosowaniu roślin zaleca się chwilę pomedytować nad nimi, w celu złączenia ich energii ze swoją.
 

 
W praktyce magicznej od wieków stosuje się różnego rodzaju zioła i rośliny. Są one niezastąpione w wielu aspektach magicznych. Najczęściej się je spala, okadzając dymem przestrzeń, przygotowuje nalewki, bądź mieszanki odpowiednich startych roślin, zaszywa się w sakiewkach. Taką sakiewkę możemy nosić przy sobie, włożyć pod poduszkę, czy podarować komuś, by przykładowo zapewnić mu szczęście. Największą moc mają zioła zebrane własnoręcznie, ponieważ robimy to w określonym celu, któremu mają służyć. Jeżeli ktoś nie ma możliwości chodzenia po łąkach, lub lesie w poszukiwaniu potencjalnych składników zaklęcia, to myślę dobrą alternatywą jest zasianie najczęściej używanych ziół w przydomowym ogródku, albo w doniczce. Oczywiście na rynku są dostępne już ususzone zioła, aczkolwiek uważam, że ceny są mocno zawyżone (przykładowo 25g suszonej białej szałwii kosztuje nawet 15 zł!). Oto kilka przykładów zastosowania ziół w magii:
Do oczyszczania przestrzeni, najlepiej nada się biała szałwia, aczkolwiek można jeszcze w celu użyć lawendy, drzewa sandałowego, różę, lub miętę. W magii miłosnej przyda się fiołek, rumianek, rozmaryn, lawenda, imbir, oraz róża. Przy rytuałach wspomagających leczenie, poleca się melisę, rutę, jesion, mimozę i szałwię (mowa tutaj o tej zwykłej szałwii dostępnej w sklepach jako herbatki). Do ochrony można użyć dziurawca, koniczyny, laur, czy nawet pietruszkę. Jeśli chodzi o dostatek, to polecam wrzos, szczaw, bądź rumianek. W kwestiach płodności używa się szczaw, mak, róże, a nawet ogórki...cdn
 

 
Yule (czyt. Jul)

Obchodzony w noc z 21 na 22 grudnia, na półkuli północnej i w noc z 21 na 22 czerwca, na półkuli południowej. Chociaż spowija nas zimna ciemność, żywimy nadzieję, że już niebawem nadejdą jaśniejsze dni.
W ten dzień rodzi się Rogaty Bóg.
To czas radości i refleksji nad naszymi pragnieniami, oraz okres powolnego budzenia się i realizowania planów.
W ten Sabat, w naszych domach pala się świece, trwają świąteczne uczty, a do domu przynosi się zielone liście na znak, że mimo surowości zimy światło i życie przetrwają.
 

 
Samhain (czyt. Sołejn)

Obchodzony w noc z 31 października na 1 listopada, na półkuli północnej (powszechnie znany jako Halloween) i w noc z 30 kwietnia na 1 maja, na półkuli południowej. Początek pory zimowej. Okres zbierania ostatnich plonów przed nieuniknionym pogrążeniem się w głębiny zimowych ciemności. Często nazywany jest Nowym Rokiem Czarownic. Nasze działania dobiegają końca i szykujemy się na miesiące introspekcji.
Brzemienna Bogini nie ma w sobie radości i schodzi do podziemi, by tam w spokoju wydać na świat młodego Boga.
Samhain to czas zadumy nad śmiercią, wspominania bliskich. Jest to okres gdy zwracamy się ku swojemu wnętrzu.
 

 
Mabon (czyt. Mabuun)

Sabat obchodzony w noc z 22 na 23 września, na półkuli północnej i w noc z 20 na 21 marca, na półkuli południowej. Mabon to czas podsumowania naszej pracy, oraz tego, co zebraliśmy do tej pory.
Rogaty Bóg już umarł, a Bogini powoli przestaje przejmować się tym, co dzieje się wokół, skupiając coraz więcej uwagi na swoim nienarodzonym dziecku.
Sabat ten, to moment spowolnienia życiowego biegu i skupieniu się na potrzebach duchowych. Czarownice starają się przywrócić równowagę w swoim życiu, ale i wyrażają wdzięczność za to, co otrzymały w minionym roku.
 

 
Lammas

Zwany również świętem żniw. Obchodzony 1 sierpnia, na półkuli północnej i 1 lutego, na półkuli południowej. Jest to czas zbiorów pierwszych efektów naszej pracy, zarówno tej na polu, jak i w życiu. Wyrażamy wdzięczność za to, co otrzymaliśmy. To też dobry moment na przeanalizowanie swoich niezrealizowanych planów i wyciągnięcie wniosków na przyszłość.
Bogini króluje jako Pani dostatku i obfitości. Pełna radości patrzy na wzrastające w jej łonie dziecko. Zdaje sobie sprawę, że jej małżonek opada z sił i oddaje dobrowolnie swoje życie, wiedząc, że gdy w Yule Jego małżonka urodzi, ten powstanie jako nowe słońce.
 

 
Litha (czyt. Lita)

Sabat ten obchodzony jest w noc z 21 na 22 czerwca, na półkuli północnej i w noc z 21 na 22 grudnia, na półkuli południowej.
Litha to czas wielkiej radości i świętowania. Rogaty Bóg jest u szczytu swego panowania jako Słońce, a brzemienna Bogini stoi u Jego boku. Dziecko, które w sobie nosi, zajmie wkrótce miejsce swego ojca na niebie. Sabat ten, to triumf światła nad ciemnością, dnia nad nocą i życia nad śmiercią. Litha uczy równowagi, pokazuje, że nie ma narodzin bez śmierci i szczęścia bez smutku.
Jest to idealna okazja do przyciągnięcia mocy słońca i wprowadzenia tej energii do swojego wnętrza, gdzie będzie ona ładować nasze duchowe baterie, na nadejście pogrążonych w ciemności miesięcy.
 

 
Beltane (czyt. Beltain)

Zwany również świętem miłości i kwiatów. Obchodzony w noc z 30 kwietnia na 1 maja, na półkuli północnej i w noc z 31 października na 1 listopada, na półkuli południowej. Płodność natury jest widziana gołym okiem. Bóg i Bogini są młodzi i cieszą się sobą nawzajem. Składają sobie małżeńską przysięgę, która jest obietnicą, że Rogaty Bóg weźmie odpowiedzialność za ciężarną Boginię, oraz za dziecko, które w przyszłości zajmie Jego miejsce.
Dla nas to czas miłosnych uniesień i poszukiwania spełnienia we wszystkich aspektach życia. Moment idealny na odprawianie rytuałów ochronnych. Święto Beltane to wspaniała okazja, by z zapałem ruszyć przed siebie.
 

 
Ostara

Sabat ten obchodzony jest w noc z 20 na 21 marca, na półkuli północnej i w noc z 22 na 23 września, na półkuli południowej. Jest to czas sadzenia nasion w polu, ale również w nas samych. Ostara jest doskonałym momentem, by rozpocząć realizację swoich planów. Jest to okres nadziei, rozwoju i niecierpliwego wyczekiwania.
Rogatemu Bogowi bliżej do mężczyzny, natomiast Bogini cały czas jest panną. Dla obojga to czas beztroski. Tego dnia dochodzi między nimi do cielesnego zbliżenia i Bogini staje się brzemienna. Bóg jest jeszcze nieodpowiedzielny i nie chce brać odpowiedzialności za Nią i nienarodzone dziecko.
Dla nas jest to święto płodności. Ozdabiamy jajka jako symbol nadziei, życia i oczywiście płodności. Odprawiamy rytuały, by pobudzić w sobie energię, oraz odnaleźć moc i pasję niezbędną do działania, życia i rozwoju. Czas porządków, oraz wymiecenia starych brudów.
 

 
Jakiś czas temu obiecałam, że opowiem Wam trochę o Kole Roku- czyli Sabatach. Czym jest Koło Roku samo w sobie to już wiecie ( pisałam o tym w poście "13 zasad Wicca cz.3 2/2" w punkcie 9.), dlatego przejdę od razu do pierwszego Sabatu (patrząc od początku roku kalendarzowego).

Imbolc (czyt. Imbolk)

Często nazywany również świętem światła. Obchodzony jest 1 lutego, na półkuli północnej i 1 sierpnia, na półkuli południowej. Sabat ten wyznacza połowę drogi między zimą, a wiosną i jest czasem pojawienia się pierwszych iskierek światła po zimowych ciemnościach.
W Imbolc Bogowie wychodzą z podziemi, a Rogaty Bóg jest już młodzieńcem. Bogini odzyskuje siły, a Jej ciało zmienia się i regeneruje jak przyroda po zimie.
Dla nas jest to czas budzenia się z letargu i introspekcji i porządkowania wszystkiego, czego nauczyliśmy się podczas minionej zimy. Zaczynamy również snuć pierwsze plany na przyszłość. Ze względu na to, że Imbolc jest świętem światła, niektóre czarownice błogosławią w ten dzień świece.
 

 
12. "Medytuj"
Medytacja polega na ćwiczeniu umysłu, bądź wprowadzenia się w odmienne stany świadomości. Moim skromnym zdaniem jest niezbędna w praktyce magicznej. Dzięki niej możemy wiele zyskać, od zwykłego wyciszenia się (np. przed rytuałem, lub chociażby przed rozmową o pracę ), aż do wprowadzenia się w wyższe stany świadomości, bądź OOBE ( out-of-body experience, czyli inaczej doświadczenie poza ciałem). Medytacja również wspomaga oczyszczenie czakramów (czakr), co ułatwia praktkę magiczną. Wniosek nasuwa się sam..chcesz dobrze czarować? Medytuj.

13. "Czcij Boginię i Boga"
Z pierwszą dwunastką zasad Wicca (moim zdaniem) powinna utożsamiać się każda osoba zajmująca się czarostwem. Ostatnia jednak dotyczy stricte Wiccan, tylko co tak właściwie oznacza.. Przed Boginią i Bogiem nie mamy się "płaszczyć", czy wychwalać Ich wniebogłosy, jacy to nie są wspaniali i potężni. Oni znają swoją wartość, wiedzą kim są i nie potrzebują, by ktoś na każdym kroku Im to uświadamiał. Ja do Boskiej Pary podchodzę jak do przyjaciół. Jeśli mam za co dziękować, to dziękuję, a jeśli mam o co prosić, to proszę. Do modlitwy też podchodzę "na luzie". Czasami nawet rzucę jakąś grą słów, czy dowcipem i zaręczam Wam, że Oni nie będą uważali tego za brak szacunku (oczywiście, gdy to co mówimy nie jest samo w sobie obraźliwe, czy wulgarne). Po prostu otaczajmy Boginię i Boga miłością i szacunkiem, tak jak Oni robią to z nami..
 

 
9. "Żyj wraz z cyklem Natury"
Chodzi tutaj o Koło Roku. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam: Koło Roku, to osiem Sabatów (1.02- Imbolc, 20/21.03- Ostara, 1.05- Beltane, 22.06- Litha, 1.08- Lammas, 23.09- Mabon, 31.10- Samhain, 22.12- Yule). Każdy Sabat odpowiada jednemu, z ważnych punktów zwrotnych w całorocznej podróży Natury, poprzez zmieniające się pory roku (każdy Sabat opiszę osobno w oddzielnych postach). Życie wraz z cyklem Natury polega na dopasowanie swojego życia pod cykle Ziemi. Przykładowo Mabon..jest to czas, gdy Rogaty Bóg już umarł, a Bogini powoli przestaje przejmować się tym, co dzieje się wokół, a poświęca więcej uwagi swojemu nienarodzonemu synu. Dla nas jest to czas zwolnienia życiowego pędu i skupienia się na potrzebach duchowych. Jest to również doskonały okres, by podsumować swoje zbiory, również te duchowe. Tak jak w wyżej wymienionym przykładzie, każdy Sabat opisuje początek i koniec jakiegoś cyklu, do czego należy się dostosować.

10. "Poprawnie oddychaj i pożywiaj się"
11. "Ćwicz ciało"
Myślę, że te dwa punkty nie są jakoś wybitnie skomplikowane..po prostu w zdrowym ciele zdrowy duch . Nie uważam jednak, że czarownica "przy kości" będzie gorsza od tej "chudej", bądź wygimnastykowanej, jednakże niektóre aktywności fizyczne osobiście pomagają mi w rozwoju duchowym.
 

 
8. "Czcij i szanuj życie"
Ciesz się życiem. Bierz je garściami. Żyj, tak jakby nie było jutra..ale czy tylko? "Czcij i szanuj życie" nie tylko swoje, rodziców, rodzeństwa, męża, żony, potomstwa, czy przyjaciół..ale też innych istot. Tych istot, których mowy nie zrozumiesz. Nieważne czy to kotek, piesek, myszka, szczurek, wróbelek, czy znienawidzony pająk..każda istota ma prawo do życia niezależnie od gatunku, wielkości, czy "uroczości". Bez znaczenia jest to, czy żywimy jakąś niechęć do danego gatunku, ponieważ on też ma prawo do życia. Dużo czarownic i magów z tego powodu to weganie, bądź wegetarianie. Osobiście też jestem wegetarianką.
 

 
4. "Wykorzystuj wiedzę z mądrością"
Zasada ta, moim zdaniem, powinna być złotą myślą każdej czarownicy, bez znaczenia, czy jest ona Wiccanką, czy też nie. Magia to bardzo delikatny temat, z czego grono początkujących magów i czarownic nie zdaje sobie sprawy, myśląc, że ich czyny pozostaną bez jakiegokolwiek odzewu "z góry". Niestety często spotykam się z tego typu podejściem do czarostwa i ubolewam na tym.. W skrócie: nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe i staraj się najpierw rozwiązać swoje problemy za pomocą własnych sił, nim sięgniesz po magię. Jeżeli jednak chcesz już to zrobić, upewnij się, czy dany problem faktycznie istnieje i nie jest zaledwie "widzi mi się" .

5. "Osiągaj równowagę"
Dążenie do wewnętrznej harmonii, szczęścia i równowagi z samym sobą. Spotkałam się z opiniami, że punkt ten nie jest konieczny do rzucania zaklęć i uprawiania magii. Moim zdanie jednak jak można być dobrą czarownicą/dobrym magiem, będąc jednocześnie rozchwianym emocjonalnie?

6. "Utrzymuj swoje myśli w dobrym porządku"
7. "Utrzymuj swoje słowa z dobrym porządku"

Postanowiłam te dwa punkty streścić jako jedno, ponieważ generalnie, moim zdaniem, chodzi o to samo, mianowicie uważaj na to, czego sobie życzysz, jak wyrażasz swoją wolę, o czym myślisz i mówisz, ponieważ możesz zaszkodzić sobie bądź komuś.
 

 
Może zacznijmy od początku..13 celów czarownicy po raz pierwszy ukazało się w książce pt. "Wicca for the Solitary Practitioner", którą napisał słynny czarownik Scott Cunningham. Jest to dla niektórych tekst bardzo niezrozumiały, zamieszczony w trzynastu punktach. Dziś postaram się przybliżyć Wam kilka z nich.

1. "Znaj siebie"
Niewątpliwie cel bardzo trudny do osiągnięcia. Niektórym osobom nie udaje się dokonać tego przez całe życie. Co to właściwie znaczy "znaj siebie"? Poznaj swoje pragnienia, zainteresuj się sobą, zajrzyj w głąb siebie, poznaj swoje wnętrze..poznaj siebie takiego, jakiego nie zna nikt..nawet Ty sam.

2. "Znaj swoje Rzemiosło"
W tym punkcie chodzi bezsprzecznie o Wicca i samo czarostwo, ponieważ ono jest rzemiosłem każdej czarownicy. Magia i czarostwo to temat rzeka i podobnie jak w punkcie 1 ciężkio jest poznać wszystkie praktyki magiczne w jednym życiu. Jedno jest pewne, aby poznać swoje rzemiosło, trzeba najpierw zacząć poznawać siebie, gdyż będąc w kompletnej rozsypce emocjonalnej można magią narobić więcej szkód niż pożytku. Oczywistą rzeczą jest fakt, że aby praktyki magiczne trzeba w nie mocno wierzyć, żeby mocno w nie wierzyć trzeba wierzyć w siebie, żeby wierzyć w siebie trzeba najpierw być "okej" ze samym sobą, żeby być "okej" ze samym sobą trzeba poznać choć w części siebie i starać się poznawać swoją osobę dalej.

3. "Ucz się"
"Wiem, że nic nie wiem". Gdy ktoś pyta mnie o ten punkt, zawsze cytuję te słynne słowa Sokratesa. Osobiście ja interpretuję je w taki sposób, że nawet jeżeli coś wiem na dany temat, to zawsze mogę wiedzieć więcej. Nawet gdy wydaje mi się, że mam bardzo dużą wiedzą w jakiejś dziedzinie, to i tak zawsze znajdzie się coś, czego i tak nie wiem. Czarostwo to temat rzeka. Uważam, że nie ma takiej osoby na świecie, która byłaby w stanie przyswoić i opanować całą magiczną wiedzę jaka istnieje w ciągu jednego życia. Także ten punkt odnosi się do konieczności edukowania się przez całe życie. Samo słowo "wiedźma" (inaczej "wiedma", bądź "widna" ) oznacza osobę, która posiada wiedzę, która wie. Dlatego poszerzajmy swoją wiedzę i bądźmy "tymi, którzy wiedzą".
 

 
Biała i czarna magia. Czym tak naprawdę jest? I czy w ogóle można mówić o jakimkolwiek podziale magii?
Podział magii na czarną i biała był bardzo ścisły w średniowiecznej Europie, gdzie magia biała miała być poniekąd "pozyskiwana" z sił boskich, zaś czarna, z demonicznych. W dzisiejszych czasach, gdy usłyszymy "biała magia", najczęściej w naszych głowach pojawia się obraz jakiejś urodziwej czarodziejki, która za pomocą swoich czarów czyni dobro. Sytuacja się zmienia jednak, gdy ktoś powie "czarna magia". W takiej sytuacji podświadomie widzimy cierpienie, nieszczęścia, klątwy, a także w niektórych przypadkach, obraz chrześcijańskiego szatana. Mówiąc ogólnie "biała magia" to dobro, a "czarna magia" to zło. Ale czy na pewno ten podział jest odpowiedni? Otóż nie moi mili. Pewnie niektórzy z Was wiedzą, co mam na myśli, a niektórzy mogą się nie zgodzić. Biała i czarna magia NIE ISTNIEJE. Magia to tylko i wyłącznie NARZĘDZIE. Od nas zależy jak to narzędzie wykorzystamy. Dajmy tutaj na przykład nóż. Wszyscy wiemy co to nóż i do czego służy. Wyobraźmy sobie, że przychodzi do nas głodny człowiek, a my mamy wybór, albo tym nożem pokroimy chleb i go poczęstujemy, albo zabijemy tego człowieka właśnie tym nożem. Czy to oznacza, że ten nóż, w zależności od sytuacji będzie "BIAŁY" lub "CZARNY"? "DOBRY" lub "ZŁY"? No nie. Wyżej wymieniony nóż, to tylko narzędzie. To nasze działanie, nasza wola zadecydowała jak to narzędzie zostało wykorzystane. Dokładnie to samo dzieje się z magią. Od nas zależy, czy będziemy pomagać, czy krzywdzić. To nasz wybór, jednakże należy pamiętać, że energia powróci. Zawsze ze zwielokrotnioną siłą. Otrzymujemy to co wyślemy..tylko mocniej. Tak działa Prawo Trójpowrotu.
  • awatar Gość: @gość: BOGINIĘ
  • awatar Gość: Chwalmy Bogini
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
CD.. Moje pragnienie wiedzy było tak ogromne, że odważyłam się napisać do właścicielki jednej z tych stron i dzięki temu ruszyłam z miejsca, ponieważ ona wyjaśniła mi sporo kwestii, których nie byłam w stanie pojąć. Po pewnym czasie odważyłam się powiedzieć o tym moim rodzicom, przez co moje życie zmieniło się w namiastkę piekła. Byłam zmuszana do chodzenia do kościoła, mówiono mi co mam mówić w konfesjonale podczas spowiedzi, musiałam się modlić do boga, który był mi obcy..(przez to wszystko w wieku gimnazjalnym miałam pierwszy w życiu i ostatni kryzys wiary w Boginię i Boga, o którym na razie nie chcę mówić). Moi rodzice tak bardzo chcieli mnie "nawrócić", że zaczęli mnie tracić..a ja coraz bardziej nienawidziłam ich religii..
Z perspektywy czasu nie mam do nich żalu. Wręcz przeciwnie. Doceniam to, ponieważ robili to z miłości do mnie. Teraz to zaakceptowali, mnie i mojego męża jako Wiccan również. Cały czas mieszkam wraz z mężem z nimi i się dogadujemy. Mam we własnej sypialni swój magiczny kącik, o który nawet nie miałam awantury
Żeby była jasność, nie mam nic do chrześcijan. Każdy powinien wierzyć w co chce. Osobiście uważam nauki Jezusa Chrystusa za piękne i bardzo pozytywne, jednakże to nie moja droga..najwłaściwszą drogą dla mnie jest Wicca..
Ten blog powstał w celu podniesienia świadomości o Wicca w Polsce, oraz w celu pomocy młodym ludziom, takim jak ja kiedyś. Pragnę pokazać, że Wiccanie to wcale nie "słudzy szatana" (jak to kiedyś stwierdziła pewna osoba), tylko bardzo pozytywni i pokojowi ludzie, a Wicca to religia pełna pokoju, dobra i miłości.
Na dziś to tyle, wyczekujcie kolejnych wpisów
 

 
Jak to się zaczęło..
Myślę, że moja podróż ścieżką Wicca zaczęła się banalnie. Otóż..jako mała dziewczynka zawsze uważałam, że jest coś ze mną nie tak, mianowicie gdy inne dzieci bawiły się razem, ja zawsze wolałam od beztroskich zabaw samotne spędzanie czasu na łonie natury. Pamiętam, że gdy w tamtym okresie mieszkałam jeszcze w centrum miasta, bardzo ubolewałam nad brakiem spokojnych miejsc wśród roślinności, dlatego wyjazdy z rodzicami na działkę nieopodal lasu były dla mnie zbawienne. W wieku 11 lat przeprowadziłam się wraz z rodzicami do naszego domu, budowanego odkąd się urodziłam. Byłam wówczas w siódmym niebie: las kilkadziesiąt metrów od domu, duży ogród, pełno pachnących łąk..Miałam wrażenie, że trafiłam do swojego wymarzonego raju. Pamiętam do dzisiaj, jak rodzice namawiali mnie, abym zaprzyjaźniła się z dziećmi sąsiadów, ponieważ chcieli, żebym nie była "wyrzutkiem". Tak też zrobiłam, a przynajmniej na krótką metę, ponieważ po pewnym czasie nasze kontakty zerwały się i ograniczyły do zwykłego "cześć" na ulicy. Był to okres, gdy nie miałam znajomych ani przyjaciół, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Wbrew pozorom nie byłam sama i nie czułam się tak. "Samotność" nie przeszkadzała mi, przecież miałam naturę w zasięgu ręki..coś, o czym śniłam przez całe swoje dotychczasowe życie. Jednakże czegoś mi brakowało..była to na swój sposób duchowa pustka, którą nie dało się w żaden sposób wypełnić, jedynie kontakt z naturą pozwalał mi na chwilę wytchnienia. Przełomem okazał się mój pierwszy komputer, do którego rodzice podłączyli internet. Nigdy nie byłam zwolenniczką spędzania czasu w ten sposób, jednakże gdy padało rodzice nie pozwalali mi wychodzić, więc po prostu nie miałam innej możliwości, niż zabić nudę komputerem. Zaczęłam wpisywać w wyszukiwarkę Google frazy typu: łono natury, przyroda, itp., aż po nitce do kłębka doszłam do jednej z nielicznych w ówczesnym okresie polskich stron internetowych o Wicca..istnieje ona do dzisiaj i uważam ją za bardzo merytoryczną, jednak chwilami aż za bardzo. Jako 12- latka niewiele z niej rozumiałam, jednakże to co udało mi się wyłapać sprawiało we mnie niewyobrażalne uczucie spełnienia i radości..poczułam, że pustka we mnie zaczęła zanikać..Zaczęłam szukać dalej, jednakże nikt nie nagrywał na ten temat filmików na youtube (na szczęście teraz już się to zmieniło), nie prowadził blogów, ani nic z tych rzeczy. Jedyne co znajdowałam to strony napisane w sposób dla mnie niezrozumiały na tamten czas. Książek również nie byłam stanie zdobyć, ponieważ rodzice kontrolowali moje wydatki, a wychowywałam się w rodzinie bardzo katolickiej i wszelkie pogaństwo było uznawane za ZŁO...cdn
 

 
Witajcie. Postanowiłam założyć tego bloga, aby móc dzielić się z Wami moimi doświadczeniami związanymi ze ścieżką Wicca, oraz opowiedzieć Wam jak i od czego to się zaczęło. Mam nadzieję, że osoby zainteresowane Wicca, czarostwem i pogaństwem zostaną ze mną na dłużej